Ulewne deszcze na Maderze

W lutym 2010 roku Maderę nawiedziły gwałtowne ulewy, które spowodowały śmierć 43 osób oraz obrażenia u 100 kolejnych ( dane ze strony madeirahelp.com). Najbardziej ucierpiała stolica wyspy Funchal oraz Ribeira Brava.



Informacja za Gazeta.plW gwałtownych ulewach, które nawiedziły należącą do Portugalii wyspę na Atlantyku, zginęło co najmniej 38 osób, ale liczba ta może się zwiększyć. Na razie nie wiadomo, czy wśród ofiar są zagraniczni turyści. Do miejscowych szpitali przyjęto ponad stu poszkodowanych w nawałnicy. Akcję ratunkową nadzoruje sam premier Portugali Jose Sokrates, który przebywa na Maderze.
Portugalska armia wysłała już oddziały ratownicze na Maderę. Według świadków, na wyspie, zwłaszcza w jej stolicy - Funchal, panuje chaos.

Prezydent Portugalii Anibal Cavaco Silva wezwał do "narodowej solidarności" z mieszkańcami wyspy. - Madera potrzebuje całej naszej solidarności i pomocy dla odbudowania świata, który został zniszczony - zaapelował.

Na wyspę przylecieli premier Portugalii Jose Socrates i minister spraw wewnętrznych Rui Pereira. Madera, "wyspa-ogród", liczy 250 tys. mieszkańców i jest odległa od Portugalii o 900 km na południowy zachód, a 500 km od wybrzeży Maroka.

Paraliż komunikacyjny

Lotnisko międzynarodowe na Maderze nadal jest zamknięte dla ruchu. Dyrekcja lotnisk portugalskich ANA ogłosiła, że na razie nie przewiduje otwarcia portu lotniczego położonego niedaleko Funchal. Ruch drogowy na wyspie także został kompletnie sparaliżowany.

Władze lokalne i policja wezwały mieszkańców Madery, aby nie opuszczali domów. Poinformowały, że komunikacja między stolicą - Funchal a innymi miastami wyspy została przerwana.

Wstępny na razie bilans ofiar kataklizmu podał autonomiczne władze regionalne.

Wkrótce po tym, jak w nocy z piątku na sobotę zaczęła się nawałnica, wystąpiły z brzegów potoki i rzeki na tej górzystej, malowniczej wyspie o subtropikalnym klimacie. Rano nawałnica - jak opowiadają świadkowie - nasiliła się i zaczęła przypominać burzę tropikalną. Szybkości wiatru przekraczała 100 km na godzinę.

Największe szkody huraganowy wiatr i ulewy wyrządziły w ponad stutysięcznym, pełnym europejskich turystów Funchal. Dwa górskie potoki płynące przez miasto wystąpiły z brzegów, zalewając co najmniej kilka handlowych ulic. Ewakuowano dwa wielkie centra handlowe Funchal. Wieczorem wiele dzielnic było pozbawionych prądu i łączności telefonicznej.

Bardzo ucierpiało także leżące o 12 kilometrów na zachód od Funchal portowe miasto Ribeira Brava (po polsku - Rwący Potok). Przepływający przez nie strumień wystąpił z brzegów, zniszczył mosty i zalał ulice w nadmorskiej, handlowej części Ribeiry.